Zamknij
Serwis www.gazeta-msp.pl wykorzystuje technologię "cookies" tzw. ciasteczka. Pliki wykorzystywane są dla celów poprawnego funkcjonowania naszego serwisu. W przypadku braku zgody na ich zapisywanie konieczna jest zmiana odpowiednich ustawień przeglądarki internetowej z jakiej korzystasz.

Home >> Wszystkie artykuły >> Dlaczego firmy zatrudniają coraz lepszych, a nie stają się bardziej efektywne >>

Dlaczego firmy zatrudniają coraz lepszych, a nie stają się bardziej efektywne

Zarządzanie

W naturalnym cyklu rozwoju większości przedsiębiorstw pojawia się moment, który z perspektywy właściciela jest trudny do jednoznacznego zdiagnozowania. Firma nadal rośnie, nadal pozyskuje klientów, nadal zwiększa przychody, a jednocześnie zaczyna działać w sposób coraz mniej spójny z oczekiwaniami, jakie wobec tego wzrostu były budowane. W pewnym sensie organizacja staje się większa, ale nie staje się proporcjonalnie bardziej efektywna.

Właściciel zatrudnia coraz lepszych ludzi, często z większym doświadczeniem, z większymi kompetencjami, z lepszymi referencjami, a mimo to nie obserwuje przyspieszenia działania firmy. Wręcz przeciwnie, bardzo często pojawia się wrażenie, że organizacja zaczyna reagować wolniej niż wcześniej.

To zjawisko wydaje się paradoksalne tylko na poziomie intuicji. Na poziomie systemowym jest ono w dużej mierze przewidywalne i wynika z kilku nakładających się mechanizmów, które rzadko są analizowane wprost, ponieważ każda z ich składowych wygląda racjonalnie i uzasadniona jest lokalnie, natomiast ich efekt globalny ujawnia się dopiero w momencie, w którym organizacja osiąga określony poziom złożoności.

Od kompetencji jednostki do ograniczeń systemu

Pierwszym z tych mechanizmów jest zmiana relacji pomiędzy kompetencją jednostki a efektywnością systemu. W małych organizacjach, gdzie struktura jest płaska, a przepływ informacji bezpośredni, jakość pojedynczej osoby ma niemal liniowy wpływ na wynik. Dobry handlowiec przekłada się bezpośrednio na większą sprzedaż, dobry kierownik na lepszą organizację pracy, dobry specjalista na wyższą jakość realizacji. W takim środowisku zatrudnianie lepszych ludzi faktycznie powoduje zauważalny wzrost efektywności.

Wraz ze wzrostem organizacji ten model zaczyna się jednak rozmywać. Pojawia się warstwa pośrednia pomiędzy kompetencją jednostki a efektem końcowym. Ta warstwa to system organizacyjny. Obejmuje ona procesy, strukturę decyzyjną, sposób przepływu informacji, poziomy akceptacji, zależności pomiędzy działami oraz formalne i nieformalne mechanizmy koordynacji. W pewnym momencie to właśnie ten system zaczyna decydować o tym, czy kompetencje jednostek zostaną wykorzystane, czy też zostaną częściowo „wygaszone” przez sposób działania organizacji.

Można zatrudnić bardzo dobrego menedżera operacyjnego, ale jeśli organizacja wymaga akceptacji każdej decyzji na poziomie właściciela, jego realny wpływ na firmę zostaje ograniczony nie przez jego kompetencje, lecz przez architekturę decyzyjną. Można zatrudnić świetnego dyrektora sprzedaży, ale jeśli struktura cenowa, polityka handlowa i proces ofertowania są rozproszone pomiędzy kilka działów, jego zdolność do szybkiego działania zostaje ograniczona. W rezultacie firma posiada coraz lepszych ludzi, ale nie posiada coraz lepszego systemu ich wykorzystania.

Rosnąca złożoność organizacji i decyzji

Drugim mechanizmem jest narastająca liczba zależności pomiędzy obszarami organizacji. W małej firmie większość procesów jest liniowa. Sprzedaż przekazuje zamówienie do produkcji, produkcja realizuje, logistyka dostarcza. W organizacji każdy z tych obszarów zaczyna posiadać własne cele, własne KPI, własne ograniczenia i własne priorytety. W efekcie każda decyzja zaczyna mieć wpływ na kilka działów jednocześnie. To z kolei powoduje wzrost liczby punktów wymagających uzgodnienia.

Im więcej punktów styku, tym większa liczba potencjalnych konfliktów interesów. Im więcej konfliktów interesów, tym większa potrzeba koordynacji. Im większa potrzeba koordynacji, tym więcej czasu organizacja musi poświęcić na komunikację, a nie na działanie. W pewnym momencie znacząca część energii firmy zaczyna być konsumowana przez sam proces synchronizowania jej własnych elementów.

Trzecim mechanizmem, często niedostrzeganym, jest zmiana charakteru decyzji. W małej organizacji decyzje są w dużej mierze operacyjne i bezpośrednie.

W organizacji coraz większa część decyzji ma charakter wielowymiarowy. Każda decyzja wpływa jednocześnie na finanse, produkcję, sprzedaż, logistykę i zasoby ludzkie. W rezultacie rośnie koszt poznawczy każdej decyzji. Wymaga ona większej liczby danych, większej liczby konsultacji i większej liczby analiz.

To prowadzi do naturalnego zjawiska wydłużania cyklu decyzyjnego. Nie dlatego, że ludzie podejmują gorsze decyzje, ale dlatego, że każda decyzja wymaga więcej informacji i więcej uzgodnień. W praktyce oznacza to, że organizacja zaczyna działać wolniej w momentach, które wymagają największej dynamiki.

Przepustowość systemu i wpływ na cash flow

Właśnie w tym miejscu pojawia się efekt, który właściciele często obserwują, ale trudno im go jednoznacznie zinterpretować. Zatrudniani są coraz lepsi ludzie, organizacja posiada większe kompetencje niż kiedykolwiek wcześniej, a mimo to tempo działania spada. Wynika to z faktu, że kompetencja jednostek nie jest już głównym ograniczeniem. Głównym ograniczeniem staje się przepustowość systemu decyzyjnego.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na jeszcze jeden, szczególnie istotny aspekt. Wraz ze wzrostem organizacji zmienia się również sposób, w jaki generowana jest wartość finansowa. W małych firmach cash flow jest w dużej mierze bezpośrednim efektem sprzedaży i kosztów operacyjnych. W przedsiębiorstwach coraz większą rolę zaczynają odgrywać procesy pośrednie, takie jak zarządzanie zapasami, struktura zamówień, cykl realizacji projektów oraz zdolność do szybkiego zamykania decyzji operacyjnych.

Każde opóźnienie decyzyjne zaczyna mieć bezpośredni wpływ na przepływy pieniężne. Nierozwiązane problemy operacyjne zamrażają kapitał. Opóźnione decyzje zakupowe prowadzą do nieoptymalnych stanów magazynowych. Brak decyzji dotyczących nierentownych produktów powoduje utrzymywanie struktury kosztowej, która nie odpowiada aktualnej sytuacji rynkowej. W ten sposób organizacja zaczyna generować ukryty koszt, który nie wynika z błędnych decyzji, lecz z decyzji, które nie zostały podjęte w odpowiednim czasie. W efekcie cash flow przestaje być wyłącznie funkcją sprzedaży i marży, a staje się również funkcją szybkości organizacyjnej.

Iluzja produktywności i zmiana roli menedżerów

Kolejnym istotnym elementem jest zmiana charakteru pracy menedżerów w organizacjach. W miarę wzrostu firmy menedżerowie coraz rzadziej wykonują pracę operacyjną, a coraz częściej zajmują się koordynacją. W praktyce oznacza to, że ich efektywność nie zależy już tylko od ich indywidualnych kompetencji, ale od liczby zależności, które muszą obsłużyć. Każda dodatkowa zależność zwiększa obciążenie poznawcze i wydłuża czas podejmowania decyzji.

W pewnym momencie organizacja zaczyna wytwarzać zjawisko, w którym menedżerowie są stale zajęci, ale niekoniecznie stale produktywni. Duża część ich czasu jest konsumowana przez działania związane z synchronizacją pracy innych osób. W rezultacie organizacja wygląda na bardzo aktywną, ale jej zdolność do realnego przyspieszania działań nie rośnie proporcjonalnie do wysiłku.

W tym kontekście zatrudnianie coraz lepszych ludzi nie rozwiązuje problemu, ponieważ nie dotyczy on jakości jednostek, lecz struktury, w której te jednostki funkcjonują. Nawet bardzo kompetentny menedżer nie jest w stanie przyspieszyć organizacji, która wymaga wielopoziomowej akceptacji dla prostych decyzji. Nawet najlepszy specjalista nie zwiększy efektywności systemu, który generuje zbyt wiele punktów styku i zależności.

W praktyce oznacza to, że wiele przedsiębiorstw osiąga etap, w którym dalszy wzrost kompetencji zespołu przynosi malejące korzyści. Ograniczeniem przestaje być wiedza ludzi, a zaczyna być zdolność organizacji do ich wykorzystania.

Właściciel, wąskie gardło i konieczność przeprojektowania firmy

Właśnie w tym miejscu pojawia się najważniejsza zmiana perspektywy w zarządzaniu firmą. Przez wiele lat kluczowym pytaniem było „kogo zatrudnić, aby firma działała lepiej”. Po przekroczeniu pewnego poziomu rozwoju znacznie ważniejsze staje się pytanie „czy system, który stworzyliśmy, pozwala ludziom działać na poziomie ich rzeczywistych możliwości”.

W tym miejscu pojawia się jeszcze jeden element, który w praktyce bardzo silnie rezonuje z właścicielami i prezesami firm, choć rzadko jest nazywany wprost. Wraz ze wzrostem organizacji zmienia się bowiem nie tylko sposób działania firmy, ale również rola samego właściciela w systemie.

W początkowej fazie rozwoju przedsiębiorstwa właściciel jest naturalnym centrum decyzyjnym. Firma działa w rytmie jego obecności, jego decyzji i jego intuicji. To on rozwiązuje problemy, usuwa blokady i nadaje kierunek działaniom operacyjnym. W tym modelu szybkość działania organizacji jest wprost powiązana z jego dostępnością i zaangażowaniem.

Wraz ze wzrostem firmy ten model zaczyna jednak tworzyć coraz większe napięcie. Z jednej strony organizacja nadal „naturalnie” kieruje się do właściciela po decyzje. Z drugiej strony liczba tych decyzji rośnie do poziomu, którego jedna osoba nie jest w stanie efektywnie obsłużyć.

W praktyce właściciel zaczyna być jednocześnie strategiem i operacyjnym wąskim gardłem. Organizacja dostosowuje swoje tempo nie do rynku, lecz do jego dostępności. Coraz więcej rzeczy musi czekać na decyzję, a to oczekiwanie staje się jednym z najbardziej niedoszacowanych kosztów wzrostu.

To właśnie w tym punkcie wiele firm osiąga swój niewidzialny limit. Nie dlatego, że brakuje im rynku czy kompetencji, ale dlatego, że tempo działania systemu zależy od jednej centralnej instancji.

Dopiero wtedy staje się widoczne, że prawdziwym wyzwaniem nie jest już samo zarządzanie firmą, ale jej przeprojektowanie w taki sposób, aby mogła podejmować decyzje szybciej, niż rośnie jej skala.

Autor: EMBA, CEO w VICTORY Business Training & Consulting, konsultant operacyjny & interim manager, trener zarządzania



nr 7(267)2026


zamów koszyk

| |
Komentarze Dodaj komentarz
Brak komentarzy.

Partnerzy

Reklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzyReklama partnerzy
Archiwum