Czego pracownicy będą oczekiwać od ubezpieczeń grupowych w 2026 r.
Ubezpieczenia
Liczba osób uczestniczących w ubezpieczeniach grupowych rośnie dynamicznie, w tempie co najmniej kilkunastu procent rocznie. Polscy pracownicy oczekują coraz lepszej ochrony i coraz wyższej jakości świadczeń. W ubezpieczeniach na życie wybierają coraz wyższe sumy ubezpieczenia oraz bogatsze pakiety dodatkowych świadczeń. Natomiast w polisach zdrowotnych kluczowa staje się możliwość refundacji kosztów leczenia poza siecią placówek partnerskich ubezpieczyciela.
Ubezpieczenia grupowe na życie i zdrowotne nieustannie zyskują na popularności. Dane statystyczne publikowane przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) pokazują, że już w połowie tego roku liczba ubezpieczonych w ramach grupowych ubezpieczeń na życie wzrosła o 21 proc. rok do roku, co oznacza przyrost o niemal 2,5 mln osób.
Kilkunastoprocentową dynamiką wzrostu rok do roku cieszą się również grupowe ubezpieczenia zdrowotne. Z analizy statystyk Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU) z ostatnich kilku lat wynika, że wzrost ten wyniósł na koniec 2024 r. 12,2 proc., a rok wcześniej aż 14 proc.
Świadomość ubezpieczeniowa polskich pracowników napędza rynek
Choć brakuje jeszcze oficjalnych danych o sytuacji rynkowej na koniec roku, moje obserwacje zachowań zarówno przedsiębiorców, jak i ubezpieczonych, w pełni potwierdzają ostatnie dostępne statystyki. Ten trend wynika przede wszystkim z rosnącej świadomości ubezpieczeniowej wśród polskich pracowników. Ochrona jest dla nich priorytetem, a polisa grupowa przygotowana przez pracodawcę często stanowi ich jedyne ubezpieczenie ochronne.
W związku z tym analizują oni zakres i poziom ochrony znacznie uważniej niż dotychczas. Co więcej, w wielu programach grupowych przekroczyliśmy już symboliczną barierę 100 zł składki, która jeszcze parę lat temu wydawała się nie do przeskoczenia.
Co ciekawe, wciąż obserwuję przede wszystkim po stronie pracodawców chęć utrzymania składki na niskim poziomie, nawet w ubezpieczeniach finansowanych przez pracowników. Niejednokrotnie w ostatnich miesiącach spotykałem się z sytuacjami, w których pracodawca uważał, że zaproponowany przez nas wyższy wariant wzbudzi zainteresowanie wyłącznie wśród kadry kierowniczej, a większość pracowników wybierze opcję podstawową. Okazywało się jednak, że za bardziej rozbudowaną ochronę decydowało się zapłacić 30-40 proc. załogi. To wyraźnie świadczy o tym, że pracownicy poszukują dobrej ochrony i są gotowi ponieść wyższy koszt.
W ubezpieczeniach na życie kluczowe są wyższe sumy i umowy dodatkowe
W ciągu ostatnich lat po stronie pracowników narasta zapotrzebowanie na wyższy poziom i jakość ochrony ubezpieczeniowej. Zjawisko to jest efektem dwóch głównych czynników. Po pierwsze, rośnie świadomość, jak istotnym wsparciem może być polisa na życie w razie poważnego zachorowania, trwałej utraty zdolności do pracy lub śmierci członka rodziny.
Niestety, znaczna część Polaków nie dysponuje oszczędnościami wystarczającymi na zmierzenie się z poważnymi problemami zdrowotnymi, które generują wzrost kosztów i spadek zarobków w gospodarstwie domowym.
Po drugie, pracownicy zdają sobie sprawę, że dotychczasowe standardowe sumy ubezpieczenia w polisach grupowych, nieprzekraczające zazwyczaj 100 tys. zł, nie gwarantują już obecnie wystarczającego wsparcia. Oczekują zatem znacznie wyższych sum, zwłaszcza że w wielu przedsiębiorstwach nie były one podnoszone od lat.
Dziś grupowe ubezpieczenia na życie to produkty rozbudowane, obejmujące szeroki wachlarz zdarzeń najważniejszych dla pracownika: najważniejsze ryzyka, wypadki i poważne zachorowania. Mimo to, w każdej organizacji znajdą się grupy osób, dla których podstawowy zakres ubezpieczenia będzie niewystarczający. Jednym może brakować świadczeń rodzinnych, innym wzmocnienia zakresu ryzyk onkologicznych, a jeszcze innym rozbudowanej opieki kardiologicznej.
Dlatego większość ubezpieczycieli oferuje rozbudowany katalog pakietów dodatkowych, które pracownicy mogą włączyć do swojego ubezpieczenia, aby jak najlepiej odpowiadało ich indywidualnym potrzebom. Przyszłość grupowych ubezpieczeń na życie będzie zatem opierała się na dwóch filarach – wzrastających sumach ubezpieczenia oraz większej liczbie wybieranych przez pracowników pakietów dodatkowej ochrony. Warto podkreślić, że możliwość wyboru i dostosowania polisy (suma ubezpieczenia i pakiety dodatkowe) wpływa na wyższe zadowolenie ubezpieczonych.
Refundacja podnosi jakość ubezpieczeń zdrowotnych
Dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne od wielu lat cieszą się bardzo wysoką popularnością. Wynika to przede wszystkim z faktu, że rosnące kolejki do świadczeń publicznych skłaniają coraz więcej osób do korzystania z prywatnej opieki medycznej. Doprowadziło to jednak do sytuacji, w której również w niepublicznych placówkach medycznych zaczynają powstawać zatory i problemy z szybką dostępnością niektórych specjalistycznych konsultacji. Jest to efekt zarówno rosnącego popytu na usługi prywatne, jak i deficytu kadr w systemie opieki zdrowotnej (publicznym i prywatnym).
Według danych statystycznych Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie (stan na koniec października 2025 r.) mamy zaledwie 164.971 lekarzy i 43.105 dentystów wykonujących zawód. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której liczba niektórych specjalistów w całej Polsce nie przekracza nawet 2 tys. osób, jak np. alergologów (1.529), urologów (1.541) czy endokrynologów (1.828).
W związku z tym coraz więcej towarzystw ubezpieczeniowych rozszerza możliwość refundacji kosztów leczenia poza siecią współpracujących z nimi placówek medycznych. Opcja ta była jeszcze niedawno zarezerwowana wyłącznie dla najwyższych wariantów ubezpieczenia, a jeśli była włączona do podstawowych polis, to zakładała jedynie symboliczny procent refundacji.
Teraz 90 proc. refundacji kosztów leczenia nawet w podstawowym wariancie polisy staje się standardem i pożądanym rozwiązaniem. Spodziewam się też, że za jakiś czas pojawią się warianty ubezpieczenia bazujące wyłącznie na refundacji kosztów poniesionych samodzielnie przez ubezpieczonych. Czy jednak ten model zyska szeroką popularność – to kwestia, którą zweryfikuje dopiero czas.
W przypadku ubezpieczeń zdrowotnych pracownicy przyzwyczaili się do kompleksowej obsługi, jaką gwarantuje ubezpieczyciel: zamawianie świadczeń przez infolinię i brak konieczności płatności w placówce. W modelu refundacji to po stronie pacjenta leży umówienie wizyty, uregulowanie płatności za usługę oraz zgromadzenie i przedstawienie ubezpieczycielowi dokumentacji księgowej do rozliczenia. Po to rozwiązanie sięgają zatem przede wszystkim osoby, którym wyjątkowo zależy na natychmiastowym podjęciu leczenia lub które są przyzwyczajone do opieki w konkretnych placówkach czy konsultacji z konkretnymi, zaufanymi specjalistami.
Autor: Dyrektor Biura Ubezpieczeń na Życie w EIB SA










